To my, to oni - ludzie na blogu

Dzięki temu że prowadzę tego bloga, chciałbym czasem móc się wypowiedzieć na jakiś temat, wyrzucić coś z siebie, na co brak mi czasem odwagi w stosunku do Osób do Których powinienem kierować te słowa. Może poprzez ten blog zmieni się coś w moim życiu, a może to co tu piszę komuś pomoże, albo chociaż się przyczyni do jakichś dobrych jego poczynań.

Nie chcę niczego zakładać, bo założenia te mogłyby się nie powieść.. .. rozczarowanie, po co..

Ważne by coś się działo nie koniecznie od razu, od pierwszego wypowiedzianego słowa..

Także życzę Wam (Czytelnikom) udanej przygody czytając moje wpisy. Mile widziane są wasze odczucia, wrażenia i zdanie.

Pozdrawiam
JarKow


------------------------------
Tyle tu osób wspominam, oto oni,

ja - sam w żywej postaci :D JarKow

Monika - moja siostra, ta z którą mam lepszy kontakt. Łagodna, ale gdy trzeba pokazuje pazurki. To z nią mogę się spotkać pogadać, skoro już razem nie mieszkamy.

Kasia - moja druga siostra, z nią jest zawsze trudniej, kontakt jest - ale często burzliwa wymiana zdań.

Dorian - mój brat, o nim to raczej mało, bo - eh nie ważne ;-) Kontakt mamy całkiem, całkiem.

Atka - przyjeciółka moja, którą poznałem dzięki właśnie temu, że zacząłem pisać bloga, tego bloga.

Szymek K - mój przyjaciel z czasów podstawówki, gimnazjum. Chłopak z którym się lepiej trzymałem niż z kimkolwiek innym. Ba! Nawet on się lepiej kumplował niż ze swoim bratem ciotecznym. Przyjaźń która miała sens, była prawdziwa, bez rywalizacji, a po prostu po przyjacielsku. Wspaniałych momentów i chwil mam wiele w pamięci, niestety jego już wśród nas nie ma :( Pamiętam!

Szymek - mój jedyny i najlepszy Przyjaciel, ten człowiek pomógł mi przejść przez najtrudniejsze chwile w życiu. Jemu zawdzięczam wiarę, siłę i życie. Czasem miewaliśmy słabe momenty, ale to jak każdy. Przyjaźń trwa. Zaakceptował - bądź też wyparł to kim jest, jeden z tematów tabu jakie w tej przyjaźni istnieją.

Stasiek - dobry kumpel - gdy potrzeba jest, jest i Staś. No taka szczera okrutna prawda. Odkąd nie mieszkam w domu, to kontakt z Nim słabnie. No i jego laska, to też powód do braku kontaktu między nami. Chyba ten kontakt urwał się jak poznałem Miśka, wówczas nie miałem czasu dla niego i teraz trochę żałuję, ale cóż...

 Zosia - moja przyjaciółka z dzieciństwa, moja starsza siostra, wartości jakimi dziś się w życiu otaczam, jakie uznaję to dzięki Niej i Jej Babci.

Andrzej - o nim było też kilka słów za pewne, mój dobry kolega - na imprezy. Jak impreza to właśnie z nim, odkąd ma dziewczynę stał się niedostępny.
Up. 10.2016
Po latach "niedostępności" nasza znajomość się odnowiła. Teraz od czasu do czasu się spotkamy, pogadamy - oczywiście jak wraca do Polski.

 Marcin - imprezki, dziewczyny - to właśnie on, rozrywkowy, super koleś, dobre imprezy z Nim. Szczęściarz, podchodzi do życia lekko.

Janek i Franek - o nich było na pewno swego czasu w historii (o mnie, ale z racji niebezpieczeństw jakie tu panuje, strona zamknięta). To z nimi się zaczęło. Dziś kontakt mamy okolicznościowy. Ja mam jakiś wewnętrzny uraz, nie żeby mnie zarazili gejostwem, ale w życiu wiele jeszcze się działo i tak teraz zostało. Żonaci, dzieciaci, z rodziną na karku :)
Młody Franek - syn Franka - jak mój młodszy brat - choć bywa urwisem to da się lubić :)

Kasia O. z nią mieszkałem długi czas, moja dobra koleżanka, nie rozumiała, że można być gejem. Nie zapomnę jej reakcji na widok pary homo, na wycieczce. Nie wiedziała o mnie, ale się dobrze trzymaliśmy, wzajemna pomoc. 
Update 17.10.2016: Dopóki Kasia O. mieszkała w "naszym" mieście to się trzymaliśmy razem. Dziś zwiedza świat z chłopakiem. To zwiedza to przenośnia. Ale dobrze jej się wiedzie. Niestety kontaktu już prawie w ogóle nie mamy :(

Lena - to dziewczyna, z którą chyba czuliśmy coś więcej niż tylko znajomość, taka super przyjaciółka. Połowę studiów przeżyliśmy w super kontaktach. Pomogła mi swego czasu w życiu. Ona niestety nieświadoma zakochała się w geju. Nie wiedziała o mnie... Przez pewien czas mieliśmy super kontakt, potem słabł i teraz praktycznie to wymienimy parę słów...
Update 17.10.2016 - I znowu przyszedł czas kiedy nasze drogi się mają ku sobie. Za sprawą naszej kariery zawodowej znaleźliśmy się w podobnych okolicznościach i kontakt się odnawia, znowu piszemy, dzwonimy i pijemy kawę (właściwie to będziemy)....

Ania - koleżanka ze studiów. Z Kasią O. mówiliśmy, że była dwulicowa. Grała na dwa fronty, czasem było fajnie z nią pogadać, ale czasem to bzdury i sprzeczności jakie mówiła rozwalały.

Marek - bardzo dobry kumpel z czasów szkolnych. Lecz się zawiodłem na nim. Nie trzymał języka za zębami. Szkoda, bo może dziś bym miał fajnego kumpla.

Piotrek - czasem z nim, Szymkiem i paroma innymi znajomymi imprezowaliśmy. Spoko chłopak. Przykład na to, że można z alkoholizmu w jaki popadał wyjść na prostą, mieć dziewczynę, narzeczoną i dążyć do tego by życie nie wyglądało jak patologia.

Basia K. - moja wspaniała koleżanka z czasów udziału w projekcie zorganizowanym w Krakowie w 2009 roku.

Wika - koleżanka ze studiów. Razem z Kasią O., Leną oraz Anią tworzyliśmy jedną paczkę, z czasem wszystko się pozmieniało, ale to właśnie na studiach poznałem Wikę. Dziś mamy kontakt tylko za pomocą fb, no i chyba, że Wika jest w naszym mieście wówczas staramy się spotkać na kawę i pogadać, wyjechała do Gdańska...

Pani Profesor - to moja była nauczycielka z czasów licealnych. Wspaniała kobieta, życzliwa, pomocna, wyrozumiała. Lubiłem czas spędzony w jej towarzystwie. To właśnie ta pani zaraziła mnie pasją wolontariatu za co jestem jej niezmiernie wdzięczny. Dziś po latach lubię ją czasem odwiedzić - a jak się okazuje mamy więcej wspólnego niż się mogło wydawać... ;-)

Czy się udało, czy też nie to ich też poznałem...

Krzysiek - starszy ode mnie chłopak, spotykaliśmy się jeszcze gdy byłem w domu. Może i coś by z tego wynikło, lecz On wyjechał. (10.2011)

Mati - gejasek, spotkałem się z nim parę razy, gadaliśmy, piwka, mini imprezki. Ale miał to coś co mnie odpychało - złamany nadgarstek - no cóż taki już jestem. (01.2012)

Karol - mój pierwszy współlokator w wielkim świecie. Cichy, spokojny i małomówny. A może najzwyczajniej unikał kontaktu. Też gej... (02.2012)

Mietek - podobałem mu się cholernie, ale informacje jakie docierały o nim do mnie, były przeróżne i to powodowało, że nie chciałem brnąć w tą znajomość. Z drugiej strony to miał coś takiego, że lubił się chwalić różnościami, a ja tego nie lubię, poznawanie się to nie casting, że mam sie zaprezentować z ohów i ahów. (07.2012)

Daniel - ach piękny ten chłopak, delikatny, rozmowa z nim to była czysta przyjemność. Dogadywaliśmy się, spotkaliśmy się kilka niestety tylko kilka razy i na tym się skończyło. Nie wiem czy On chciał spróbować z facetem czegoś, czy po prostu opuścił miasto, tak jak to miało być. Znikł. (08.2012) 
Update: Daniel pojawił się w moim życiu ponownie. Początek roku 2016. Znowu trochę wprowadził z moje życie zamieszania i nasze drogi się rozeszły. Tak niech już pozostanie.

Arek - chłopaka z czatu, przypominał mi coś ze mnie... (10.2012)

Kuba - młody chłopak z którym się spotykałem, miałem chwilę nadzieję, że to coś może być super, może właśnie to to. Lecz niestety zniknął "bez słowa". Być może stara miłość - wróciła... Czasem go widziałem potem na ulicy, słowo cześć i na tym koniec. (11.2012)

Adi/Adrian - długo byliśmy razem, długo bo pierwszy raz byłem z kimś pół roku, teraz utrzymujemy kontakt, lecz uczucia pozostają, bardzo przywiązałem się do Niego. Brakuje mi jego towarzystwa, tego, że były momenty gdy mogłem się przytulić... (12.2012)

Waldek - poznaliśmy się na rowerach... Chyba za szybko, po tym jak się rozstałem z Adim. Spotkań było kilka, zawsze towarzyszyła temu przejażdżka rowerem - trochę spotu hehe... Nie wiem co mi w nim nie pasowało. Wygląd? Nie był tak szczupły jak ja, ale czy to ważne? Trochę tak, ale to nie było powodem - końca. Chyba trochę psuło wszystko nasze różnice społeczne - czyli dosłownie mówiąc kasa...  (07.2013)

Eliasz - o nim nie pisałem na blogu, ale poznałem takiego jednego, starszy wydawał się dojrzały, ktoś z kim mógłbym coś stworzyć, przynajmniej próbować do czegoś dojść, cisza... (11.2013)

E./Stefan - poznany niedawno chłopak, z jednej strony ciekawy, z drugiej sam nie wiem. Fizycznie trochę mi nie odpowiada ;-( (02.2014)

Mateusz - chłopak, którego poznałem poprzez komentarz w jego profilu. Zaczęło się tak, że przeglądając profile z Polski w oko wpadło mi jego zdjęcie. Napisałem komentarz, albo wiadomość na priv, i tak się rozpoczęła rozmowa. Z czasem poznawaliśmy się bardziej. Wymiana kontaktem itp. Coś mi mówiło by próbować, ale odległość nas nie mała dzieliła. I tak zaczęliśmy się spotykać. Nasz byt - związek trwał ok. 3 miesięcy, potem się rozstałem;-( Mimo to, kontakt pozostał i mam nadzieję się utrzyma dalej (~07-09.2014~)

Inas - Student z dziedziny ni to humanistycznej, ni prawniczej, kilka lat młodszy, wydaj się doświadczonym w życiu, a przynajmniej zna trochę samodzielność. Rozmowa z nim zwykle ma jakiś sens i warta jest swego czasu. Ma w sobie to coś, co przyciąga mimo tego, że "wolę" zdecydowanych i raczej twardo stąpających facetów. Inas kolejny raz pokazuje, że w głowie i w sercu mogą się wytworzyć takie wiązki, których nie umiem(y) zrozumieć. (10/11.2014)

....

Bahar - kolejny sylwester na spontanie. Poznaliśmy się na randkowym allegro pod pretekstem szukania kogoś na sylwestra 2014 i Nowy Rok 2015. Wydawało mi się, że poznałem super chłopaka. Był rozsądny, mądry, taki co mi odpowiadał pod wieloma względami, nawet z tymi niedoskonałościami. Do momentu kiedy tu tak po prostu zniknął. (12.2014-01.2015)

In - medyk - młody chłopak w moim wieku. Zabawny momentami, miły - wrażenie odnoszę, że pędzi przez życie tak jak ja. A to ogranicza nas w poznaniu się. Z drugiej strony, nie wiem czego oczekuje, bo pisał tylko o dobrej znajomości, piwie, spacerze, pogadaniu... (03./04.2015)

Marco - inżynier - którego poznałem niedawno. Spotkaliśmy się na spacerze. Znajomość ta stety lub też nie długo nie trwała. Chyba zabrakło tego czegoś, co ciężko określić. Prób przeciągania właściwie też nie było, bo raczej byłem pewien tego co mi w głowie siedzi. Wspólnie podjeliśmy decyzję, że nie ma sensu się zmuszać i tak to kolejny raz nic z niczego się nie wykluło. (04.2015)

Nik- abiturient - którego poznałem stosunkowo nie dawno. Na początku tylko czat. Pisaliśmy przez pewną aplikację, w sumie sam pierwszy napisał i tak się rozmowa potoczyła. Pisaliśmy dość często, często też o wszystkim i o niczym. Tak by pogadać, może by zaczepić, może by poznać. Spotkaliśmy się na spacerze. Rozmowa była na prawdę spoko, problem tylko taki, że Nik zbiera się do wyjazdu. Polska musi zaczekać, teraz jego czas będzie odliczał w zupełnie innym zakątku europy. Fajnie jest poznać kogoś kto ma podobne hobby. (05.2015)

Misiek - to moja obecna miłość (zaczęło się w 2015...) - mimo iż wiele nas różni to jednak coś połączyło, to coś daje dużo siły do pracy nad naszym związkiem. Wspólne zmagania się z przeszkodami czynią, życie owocniejsze w doświadczenie. To zbieramy razem. To właśnie z Miśkiem, z jego poznaniem opuściłem szafę przy rodzicach i Dorianie. Monika i Kasia wiedziały już "hen" do tyłu. (09.2015~)

Nina - siostra Miśka - nieśmiała młoda dziewczynka, które potrzebuje dużo miłości i ciepła. Dziecko po przejściach, z bagażem niezbyt dobrych doświadczeń. Ciągle wystawiana z Piłkarzykiem na próbę jak sobie poradzą, z nową sytuacją.
Piłkarzyk - jak sam nick wskazuje, że to miłośnik piłki, to dla niej robi wszystko, to jego życiowy cel. Przykład tego, że mimo wielu różności w stosunku do swoich rówieśników, można być dobrym i dopinać swego, dążyć do celów i nie poddawać się. Życie go nie oszczędza. Każda próba w jakich bierze udział kończy się burzliwie. Łamaniem jego uczuć, poczucia stabilności.
Pani Iga - opiekun prawny Niny i Piłkarzyka

Art - to kolega, którego poznałem na studiach (jakoś 2013/2014 roku), właściwie to ten który bawił się w podchody, kim jest. Wiedział o mnie, dawał to do zrozumienia, a ja szukałem, aż w końcu byłem pewny z kim mam przyjemność. Wtedy zapadły mi w pamięć jego błękitne oczy ;-) Art - to fajny gość, z którym co prawda nic nie wyszło, ale za to możemy się spotkać i pogadać. Kontakt mamy dość stały łączy nas wiele i przeżycia i zainteresowania itp., dlatego mamy o czym pogadać, wypić wino, pójść na spacer, czy też imprezę.

San - chłopak poznany na grindrze (06.2017) z którym piszę, ale czy go poznam tego nie wiem. Z racji tego, że pracuje blisko wyspy, trochę się obawiam o tą znajomość.

Wyspa

Pan Sz - mój przełożony na wyspie. I choć początkowo wydawał się być naprawdę mega fajnym człowiekiem z czasem dostrzegam jego ciemną stronę. Jest zgryźliwy, dokuczliwy, czepialski, egoista, choleryk. Jeśli ma się z nim dobre układy to jest cacy, jeśli tylko nadepniesz mu na odcisk, jesteś na przegranej pozycji.

Agent 001, który szczeka, śpiewa psalmy, kwiczy, puszcza bąki, beka, pluje papierami, nie wspominając, że zaczepia innych i jest tak głośny, że nie da się normalnie funkcjonować. Potrafi położyć się plackiem i udawać trupa, po czym wstaje i się z tego śmieje.

Agent 002 w zeszłym roku był jeszcze normalnym wychowankiem, w tym roku odbiło mu i naśladuje 001, ciągle się śmieje z tych głupot tamtego, robi to zawsze głośno tak by zwrócić na siebie uwagę. Zwracanie mu uwagi nie przynosi efektów.

Obok 001 i 002 jest 003, który nie robi totalnie nic. Ciągle przychodzi i zagaduje, ogólnie jest do ukształtowania, ale w czasie kiedy powinien się skupić i pracować wszystko go rozprasza. Non stop rozmawia.

Najlepszy jest 004, który ciągle się dąsa, jest wiecznie obrażony. Nie robi nic. Wystarczy, że go wywoła się do odpowiedzi, czy nawet rozmowy, to już jest nadąsany. Nigdy nie wie gdzie jesteśmy, zawsze ma odlot. Taki ufoludek z kosmosu, co to na ziemi musi za karę siedzieć.

Agent 005 to zarozumiały dzieciak, którego rozpuszczenie sprawiło, że zachowanie staje się nieznośne. Potrafi 45 minut łapać muchy i z nimi rozmawiać. Rży jak koń, tak dosłownie jak koń. Głośno tak by zwrócić na siebie uwagę. Gdy zwracasz mu uwagę to wzrusza ramionami mając cię w du***. Matka ciągle go broni, doskonale wiedząc, że to diabeł. Sama sie przyznała, że sobie z nim nie radzi.

Agent 006 to młodsze wcielenie 001. I choć nie są po rodzinie, to mają sporo za uszami. To grupowi rozrabiacy. Najgorsze, że 006 jest w mojej grupie. To młody bokser, damski bokser. Nie ma dnia by kogoś nie uderzył, by komuś czegoś nie zniszczył, zabrał, schował, etc. Same problemy z nim. Mama wzywana jest co chwilę, ale to nic nie pomaga. Ojciec ciągle jest poza domem, więc nie wiele działa w procesie wychowawczym. A my na wyspie co możemy zrobić, jak ktoś z jego bliskiego otoczenia steruje nim, zachęca go do takiego brutalnego zachowania. Inni rodziciele są wściekli i chcą konkretnych działań, moje ręce są raczej związane. Gdyby nie jego obecność to grupa byłaby do ukształtowania. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki za rozmowę :)