środa, 3 lutego 2016

Gej na fali, chińskie fengshui rzecze...

Dziś kontynuuję dopatrywanie się tego co dobre w moim życiu:

- Trafiłem z wędliną w sklepie - smakuje <hehe kupiłem ją ostatnio>
- Mimo iż wyszliśmy o 3 min. później niż powinniśmy zdążyliśmy na autobus.
- Miałem chwilkę w pracy na nudę.
- Rozmowa z przełożonym - pierwsza szczera od jakiegoś czasu.
- Propozycja kolejnej pracy dodatkowej*.
- Propozycja pracy dla mojego Miśka.
- Propozycja złożenie CV dla Miśka.
- Rozmowa z mamą oraz ojcem.
- Wcinam czekoladę.
- Misiek wraca na ziemię :) Chyba wsparcie działa :)) ^^

Źródło: glam-look.pl
* Odkąd wypił 1.02. na zegarku mój telefon ciągle się melduje bym go odebrał. Odbieram a tu kolejna propozycja. Już nawet nie tylko dla mnie, bo nawet pytają o mojego Misia :)

No i tak muszę się zdecydować co chcę dalej w swoim życiu. O ile na pracę narzekałem, ostatnimi czasy dawała mi w kość, to chyba nie jest tak źle, a sytuacja się normuje wraz z rozrostem zespołu. Są przesłanki, że będzie dobrze :) W chwili obecnej tak jest :)) 

- Szykuje mi się urlop zeszłoroczny. W końcu muszę ten miesiąc wykorzystać, bo czas nagli.

Mam wrażanie, że SMS jaki dostałem od znajomego o Fengshui, miał coś na rzeczy :)) Ponoć luty to taki miesiąc w tym roku, który się nie powtórzy już never w naszym życiu, dopiero za 823 lata. Co prawda była tam mowa o pieniądzach i o warunkach by to się spełniło, ale ja delikatnie to olałem i pomyślałem ah kolego niechaj Ci się wiedzie, nie będę żałował :))
W horoskopie, do którego nie zaglądałem wieki, wyczytałem, że luty ma być wyjątkowy dla mnie. Tak też się zaczyna. 

Źródło: glam-look.pl
Czyli muszę brać od życia to co dostaję, a zdaje się być lepiej :))) 
Życzę Wszystkim miłego wieczoru, jak również udanego czwartku - to już tylko 1 ew. 2 dni do weekendu - wszystko zależy od punktu siedzenia, ja widzę już tylko jedne dzień :))) Jupie!!!

P.S. A jak już tak się zaczyna myśleć o fengshui to może zacznę się dostosowywać choć po części do tych mądrych rad. Od zaraz robię porządki wokół siebie :)) Czas na start :))

Opracowanie własne.
P.S. 2. Wszystkich, którzy tu dotarli pragnę poinformować, że jest to 500 setny post na moim blogu! Dziękuję :))

7 komentarzy:

  1. Gratuluję 500 setnego posta. No widzisz tak narzekałeś, że wszystko się wali, a teraz jesteś rozrywany. Nic tylko się cieszyć. Ja dalej na bezrobociu. Do mnie nikt nie dzwoni, ale co tam jutro przecież będzie lepszy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Michał. Trzymam kciuki za Twój rozwój zawodowy!

      Usuń
  2. Te dopatrywanie się dobrego to taka inspiracja z książki Pawlikowskiej? Czy to ja za dużo czytam :D

    Gratuluje 500 wpisu! Czekam na 1000 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, nie, akurat tą metodą zaraziłem się już kiedyś gdy byłem bliski upadku, ona się sprawdza zawsze gdy jest ciężko, niestety ja już taki trudny jestem, że nie umiem na długo tak myśleć. Gdy wychodzę, gdy stoję, nawet chwiejnie, to porzucam tą inspirację i staram się żyć dniem :)

      P.S> Nawet nie wiem co to za książka :( ^^

      Dziękuję miejmy nadzieję, że będą :))

      Usuń
  3. Nie no, można i tak - cieszyć się z codziennych zakupów. Na ile takiego cieszenia się starczy?
    Jak macie rezerwę czasową założoną własnie owe 3 minuty, to wyszliście na styk, on też mógł ileś sekund jechać później. Wczoraj też zdążyłem na tram z 979, choć nawet nie chciało mu się biec.
    Dobrze, że nikt nie widział Twojego nudzenia się w pracy.
    Propozycje pracy - no zdarzają się coraz częściej, szczególnie w naszym regionie, bowiem znacznie ubyło ludzi to i nie ma takiego parcia na stanowiska pracy, a wręcz przeciwnie pojawiają się wakaty.
    Też czasami coś słodkiego zażeram.
    A to Misia wystrzeliłeś w kosmos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrzebuję się cieszyć wiecznie z zakupów ;-) Potrzebuję czasem siebie podrasować, bym wyszedł z tego mętnego nastroju ;-)

      A co do 3 minut to zawsze wychodziliśmy na styk, udało się i tym razem - hehe :)

      Propozycje pracy trafiają się nie tylko z regionu :PP

      Nie, Misia mam przy sobie ;-)

      Usuń

Dzięki za rozmowę :)